Pod lipą

Opublikowano: piątek, 05, lipiec 2013 Administrator

Korzystając z uroków „podlipia”, które już Kochanowski zachwalał (fraszka „Na lipę”) urządzono przed domem, pod 140 – letnią lipą, miejsce na odpoczynek.

Poza zwykłym wysiadywaniem na świeżym powietrzu, zdarzają się w tym miejscu spotkania o nieco innym charakterze – jak to - 4 lipca, kiedy opiekun – p. Konrad Ciechanowski, postanowił zwyczajowe grupowe śpiewanie przenieść z jadalni, gdzie odbywało się raz-dwa razy w tygodniu, właśnie pod lipę. Gromki śpiew naszych mieszkańców niósł się dosyć daleko. Miło było słyszeć stare, polskie piosenki biesiadne. I nie było ważne, że ktoś fałszuje, nie było ważne, że ktoś przekręca słowa, nie było ważne, że ktoś wypada z rytmu, nie było ważne, że ktoś śpi pomimo sporej wrzawy, wreszcie nie było ważne, że większość śpiewa na zupełnie na inną, sobie tylko znaną, nutę. Ważne było to, że tak wielu mieszkańców wyszło na świeże powietrze, ważne było to, że byli razem i bodaj najważniejsze było to, że śpiewając – dotleniali swoje organizmy, co dla chorych może mieć zbawienne znaczenie. Niestety chóru z naszych mieszkańców zmontować się nie da – wszyscy mają zbyt oryginalne podejście do śpiewania, ale spotkania z muzyką i to na świeżym powietrzu – oby jak najczęściej….

NA LIPĘ  - Jan Kochanowski

Gościu, siądź pod mym liściem, a odpocznij sobie
Nie dójdzie cię tu słońce, przyrzekam ja tobie, Choć się nawysszej wzbije, a proste promienie Ściągną pod swoje drzewa rozstrzelane cienie.
 Tu zawżdy chłodne wiatry z pola zawiewają, Tu słowicy, tu szpacy wdzięcznie narzekają.
Z mego wonnego kwiatu pracowite pszczoły Biorą miód, który potym szlachci pańskie stoły.
A ja swym cichym szeptem sprawić umiem snadnie, Że człowiekowi łacno słodki sen przypadnie.
Jabłek wprawdzie nie rodzę, lecz mię pan tak kładzie Jako szczep napłodniejszy w hesperyskim sadzie.