Mój opiekun...

Opublikowano: środa, 03 lipiec 2013 Administrator

Są w naszym Domu pracownicy, których nazwisk nie wymienia się na stronie internetowej. Te osoby nie organizują imprez, nie wyjeżdżają z mieszkańcami na zabawy, zawody, turnieje, czy turnusy wypoczynkowe. To pracownicy, którzy opiekują się najbardziej chorymi mieszkańcami.

 

Pracują w dyżurach dwunastogodzinnych, w tym przyjmują dyżury nocne. Nie chcemy tutaj pisać o objawach i zachowaniach wynikających ze stanów chorobowych mieszkańców, którzy pozostają pod naszą opieką. Los tak chciał i wszyscy przyjmujemy to z pokorą, choć w sercu każdy z pracowników buntuje się i niezmiennie od lat zadaje pytanie:, „Dlaczego?”, dlaczego choroba może tak bardzo zniszczyć człowieka……. Praca z mieszkańcem o sprzężonej, znacznej niepełnosprawności, wymaga od opiekuna wszechstronnych umiejętności bycia z osobą całkowicie zależną od innych, nierozumiejącą otaczającego ją świata, niepotrafiącą rozwiązać najprostszych problemów dnia powszedniego, często niemogącą się samodzielnie poruszać, wymagającą karmienia, obsługiwania w toalecie, pomocy w każdym przejawie życia, nieustannego uczenia najprostszych czynności – codziennie. Najbardziej chorzy nie potrafią wyrażać swoich potrzeb i uczuć, większość z tej grupy nie komunikuje się werbalnie, manifestuje w chaotycznych gestach, których znacznie musi i odczytuje opiekun. Bardzo częste są przypadki chorobowej agresji, bardzo silnej agresji. Opiekunowie dźwigają niewymierny ciężar znacznej niepełnosprawności razem z chorymi - codziennie. I nieprawdą jest, że kiedy opiekunowie zamykają drzwi po dyżurze, zapominają o wszystkim. Ta praca przenosi się nie tylko na somatykę i psychikę opiekunów, przenosi się także na ich bliskich - codziennie. Nie ma słów, jakie mogłyby, chociaż w niewielkim stopniu oddać wdzięczność naszych chorych i ich rodzin: za opiekę, za pielęgnację, za wspieranie we wszystkim tych, których los zdrowy i szczęśliwy ominął…

Mój Opiekunie – nie umiem mówić, nie umiem pisać, nie umiem rysować, nie umiem malować, nie umiem jeść, nie umiem pić, nie umiem niczego, ale bardzo, bardzo się staram - myślą niezdarną i skrytą Ci podziękować. Za wszystko...

Twój podopieczny