Pierwszy taki weekend marca

Opublikowano: wtorek, 05, marzec 2013 Administrator

Był przede wszystkim próbą silnej woli dla kilku śmiałków, którzy wyjechali do Zieleńca na narty. Dokładnie, to pojechali SPRÓBOWAĆ uczyć się jeździć na nartach. Pierwszego dnia, po pysznym obiedzie, (co niestety było błędem), nasi bohaterowie stanęli na stoku z nartami w dłoni.

Wydawało się, że na tym się skończy, że tak będą stali do wieczora, obserwując innych, że nie odważą się poczynić pierwszych kroków w tej trudnej dyscyplinie sportu. Ale nie … głęboki oddech, piękna instruktorka i już wszyscy mają narty na nogach i już ćwiczą pod okiem Pani Ewy. Trzech mieszkańców już po pierwszym dniu treningu jeździło samodzielnie!!!. Powolutku, ostrożnie (i słusznie!) ale SAMODZIELNIE! Postępy czynili tak szybko, że drugiego dnia przeszli z Oślej Łączki na wyciąg, zaliczając zjazd z prawdziwej góry. Niezbyt wysokiej, ale jednak góry.

Poza narciarstwem zwiedzaliśmy Zieleniec, który jest największym ośrodkiem narciarskim w Kotlinie Kłodzkiej (jednym z większych w Sudetach).

Panuje tam specyficzny mikroklimat (jedyny taki w Polsce) - zbliżony do alpejskiego. Ze względu na szczególny układ ciśnieniowy mas powietrza, tutejszy mikroklimat wymusza na organizmie ludzkim zwiększenie produkcji czerwonych ciałek krwi, co w efekcie znacznie poprawia samopoczucie osób nawet kilka dni przebywających w Zieleńcu. Między innymi, dlatego zdecydowaliśmy się na wyjazd właśnie do Zieleńca. W czasie zwiedzania obejrzeliśmy snowpark, podziwiając freestyle na nartach i snowboardzie, pełnowymiarową rynnę (halfpip) do uprawiania sportów ekstremalnych. Bardzo nam się spodobało w Zieleńcu – wrócimy tu za rok, by zaliczyć zjazdy ze wszystkich 30 wyciągów · W ostatnim dniu pobytu zwiedziliśmy ruchomą szopkę w Bardzie i Kaplicę Czaszek w Czermnej. Po drodze, w Kudowie zwiedziliśmy szlak starych zawodów.  Ostatni punkt programu to wizyta w śląskim Jeruzalem – Wambierzyce. Tam wstąpiliśmy do Sanktuarium Marki Bożej Wambierzyckiej, Królowej Rodzin.

Nasi mieszkańcy wrócili zmęczeni, bardzo zmęczeni, ale szczęśliwi, że los dał im kolejny dowód na to, że zawsze sobie dadzą radę. Ze wszystkim, nawet z opanowaniem jakże trudnej sztuki jazdy na nartach. Mieszkańcy podjęli wyzwanie i już na przyszły rok planują wyjazd na snowboard. Powodzenia!